Pojechałaś samochodem do twojej stadniny. Zaparkowałaś obok czarnego Range Rover'a. Ubrałaś kask, poprawiłaś włosy, które miałaś spięte w kitkę i podeszłaś do pani z blond włosami obok której stał młody chłopak w kręconych włosach.
- Witam !
- Pani będzie uczyć mojego syna jazdy konnej ?
- Tak, mam na imię (T.I.). Myślę, że synowi spodobają się lekce.
- Na pewno - dodał nie śmiało chłopak.
- No to ja go zostawiam i już idę. - kobieta odeszła
- Pa mamo ! - krzyknął jeszcze chłopak. Zachichotałaś.
- No, to chodź.
Szliśmy do stajni.
- Ja mam na imię Harry.
- Miło mi. Wiesz, chyba jesteś ode mnie starszy ! - powiedziałaś śmiejąc się
****
- Musisz przycisnąć kolana do boków konia, żeby się ruszył.
Harry wykonał polecenie. Usłyszałam, że chłopak dla zabawy krzyknął:
- GALOPEM KONIU ! GALOPEM !
I wtedy koń zaczął biec okropnie szybko, a Harry nie umiał go zatrzymać. Koń skakał nad przeszkodami i w pewnym momencie się zatrzymał.
I wtedy koń zaczął biec okropnie szybko, a Harry nie umiał go zatrzymać. Koń skakał nad przeszkodami i w pewnym momencie się zatrzymał.
- Harry ! Ale bez takich !
I gdy tylko to powiedziałaś, to koń stanął na tylnich nogach i chłopak wtedy prawie spadł, jednak zdążyłaś go utrzymać na tyle, by nie stała się mu krzywda.
- Ła, dziękuję. - chłopak głośno odetchnął.
- Spoko. Gdyby ci się coś stało...
Harry podniósł się. Spojrzeliście sobie prosto w oczy. Stwierdziłaś, że jesteś nim ZAUROCZONA. Tak... ma piękny uśmiech i cudowne włosy do których mogłabyś wsadzić rękę i poczułabyś się jakbyś wkładała dłoń do chmury ! Zrobiło się niezręcznie.
- Myślę, że dziś odpuścimy sobie jazdę konną. Poznamy się bardziej ??
- Wiesz, myślę, że to dobry pomysł... Z chęcią.
- To chodź. Tutaj tak nie za fajnie by się gadało. Zaprowadziłaś chłopaka do twojego samochodu. Usiedliście razem z tyłu. Rozłożyłaś mini stolik wysuwany z siedzenia. Położyłaś tam dwa plastikowe kubki, które miałaś w bagażniku i nalałaś schłodzonej coli.
- dzięki. - na twarzy chłopaka zauważyłaś rumieniec. Chyba jeszcze nie wiesz czemu.
Łyknęłaś napój i zaczęłaś rozmowę.
- Too... Ile masz lat ??
- Dziewiętnaście. A ty ?
- Ja mam osiemnastkę.
- Spoko.
- Nom..
- Tak..
- Fajnie no nie ?? - powiedziałaś śmiejąc się nerwowo. Kurde no co macie robić ? Siedzieć i palić się ze wstydu, i bać się odezwać. Nie to nie jest za dobry pomysł.
- A masz chłopaka ? Tak z ciekawości pytam ? - mhm... z ciekawości... Ty już go znasz ;) Właściwie, zdążyłaś go przejrzeć. Jest zakochany w tobie od pierwszego wejrzenia.
- Nie. A ty masz dziewczynę.
Chłopak westchnął.
- Raz się żyje.- powiedział.
- Co ? - zapytałaś.
On nie odpowiedział tylko... Złapał cię za podbródek i pocałował w usta. Był to raczej krótki pocałunek, ale oboje byliście z niego zadowoleni, jak małe dziecko z nowej zabawki.

